Discussion:
Polonizacja i nawracanie na katolicyzm w okresie międzywojennym.
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
Gienek
2011-06-23 18:22:49 UTC
Permalink
Najbardziej spektakularnym i brutalnym momentem akcji
polonizacyjno-rewindykacyjnej było burzenie cerkwi późną wiosną i latem
1938 r., gdy nabrała ona charakteru otwartej walki z prawosławiem.
Oficjalnym powodem wyburzania było usunięcie zbędnych, niszczejących
cerkwi, znajdujących się w miejscowościach, gdzie nie ma prawosławnych.
W rzeczywistości administracji państwowej chodziło o ograniczenie liczby
placówek duszpasterskich Kościoła prawosławnego oraz o zlikwidowanie
nieczynnych świątyń, których otwarcia domagali się prawosławni. Jak
podkreśla wybitna znawczyni dziejów prawosławia w okresie
międzywojennym, Mirosława Papierzyńska-Turek: W burzeniu nie
przestrzegano żadnych zasad ani ustaleń. Burzono wszystko, co wydawało
się władzom zbędne, zachowując Kościołowi prawosławnemu jedynie
bezwzględne minimum.

Akcję burzenia prowadzono od połowy maja do połowy lipca 1938 r.
Zarządzenia w sprawie burzenia cerkwi wydawały powiatowe komitety
koordynacyjne. Samą rozbiórkę organizowały zarządy gminne wykonując
polecenia starostów, którzy blisko współpracowali z komitetami
koordynacyjnymi. Rozbiórek cerkwi dokonywały oddziały straży pożarnej,
więźniowie, oddziały saperów lub wynajęci robotnicy. Odbywały się one
pod ochroną wojska lub policji, która czasem przybywała z psami.
Policjanci w zależności od sytuacji i okoliczności byli z pałkami lub
karabinami, czasem z nasadzonymi bagnetami. Oddziały mające dokonać
rozbiórki przeważnie przybywały do wsi rano, w niektórych przypadkach
nawet w nocy. Towarzyszyli im przedstawiciele lokalnej administracji.

W przypadku cerkwi czynnych niekiedy przed rozpoczęciem burzenia
wykonawcy akcji udawali się do duchownych prawosławnych i zmuszali ich
do wyniesienia Najświętszego Sakramentu, w razie odmowy grożąc
uwięzieniem. Często jednak przed wyburzeniem nie kontaktowano się z
duchownymi prawosławnymi i w trakcie rozbiórki niszczono całe
wyposażenie świątyń, jednocześnie je profanując. Niszczone były również
inne przechowywane w cerkwi rzeczy, np. parafialne biblioteki czy
archiwa. Zdarzały się przypadki bezczeszczenia świątyń i przycerkiewnych
cmentarzy. Przedstawiciele władzy manifestacyjnie okazywali swe
lekceważenie dla uczuć religijnych, np. wchodząc do świątyni w czapce,
czy z psami.

Ludność prawosławna czuła się bezradna wobec obserwowanych wydarzeń, tym
bardziej, iż od kilku miesięcy była zastraszana. Często mieszkańcy wsi
byli zaskakiwani rozbiórką cerkwi, tym bardziej, iż był to okres prac
polowych. Wtedy, na wieść o burzeniu ich świątyni, porzucali pracę w
polu lub w gospodarstwie i biegli do cerkwi. Czasem, już w trakcie akcji
burzenia, wierni domyślali się, iż kolejną do zburzenia może być ich
świątynia. W takich sytuacjach organizowano akcje pilnowania cerkwi
przez całą dobę, jednak nie chroniło to cerkwi przed zburzeniem.

W trakcie burzenia cerkwi ludność prawosławna licznie gromadziła się
wokół niszczonej świątyni. Z przerażeniem, z płaczem lub w milczeniu
wierni obserwowali jej rozbiórkę. Próbowano przekonywać urzędników lub
policję, aby odstąpić od zburzenia cerkwi, takie prośby były
bezskuteczne. Akcja niszczenia przeważnie odbywała się bez czynnego
sprzeciwu ludności. Wierni bali się podejmować takie działania ze
względu na obecność policji oraz brak wiary w ich skuteczność. W
kilkunastu przypadkach doszło jednak do wystąpień w obronie cerkwi.
Wtedy brutalnie interweniowała policja, rozganiając zebraną ludność z
użyciem psów, gumowych pałek, karabinów z bagnetami. Miały też miejsce
przypadki pobicia zebranych wiernych przez policję. Znany historyk
Władysław Pobóg-Malinowski pisał: ludność niepolską broniącą dostępu do
świątyń, rozpędzano kolbami, bez śmiertelnych wypadków, ale ze strugami
krwi. Osoby otwarcie przeciwstawiające się burzeniu cerkwi aresztowano,
a następnie sądzono lub karano grzywną.

Rozbiórka świątyni trwała od kilku godzin do kilkunastu dni, w przypadku
cerkwi murowanych. Prawosławnym uniemożliwiano zabranie wyposażenia
cerkwi czy materiałów pozostałych z rozbiórki. Pozostałości materiałów
budowlanych sprzedawano lub przekazywano robotnikom, którzy dokonywali
wyburzenia cerkwi. Zdarzało się, że gruz po zburzonej cerkwi rozsypywano
na drogi, z kolei pozostałości drewnianych cerkwi sprzedawano na opał.


"14 lipca zburzono cerkiew w Międzylesiu (powiat bialski). Ludzie
domyślali się tego jeszcze w przeddzień, gdy rozebrano cerkiew w
niedalekim Zahorowie. Zeszli się ludzie, powynosili i pochowali niektóre
cenniejsze rzeczy. Zdejmując dzwony, kupione kilka miesięcy wcześniej,
trzykrotnie, na pożegnanie, uderzyli w wielki dzwon. Zebrani zaczęli
płakać i całą noc nie opuszczali swojej świątyni. I całą noc we wsi,
czując nieszczęście wyły psy. Rano, o godzinie 7 na ośmiu ciężarowych
samochodach do wsi przyjechali policjanci i robotnicy-Polacy. Policja
zaczęła gumowymi pałkami rozganiać ludność i gęsto otoczyła cerkiew.
Wójt zaczął szukać duchownego, który ukrył się w sąsiedniej wsi.
Robotnicy zaczęli zdzierać dach, łamać i wyrzucać z cerkwi ikony i
ikonostas. Około godziny dwunastej przewrócili wielką banię, potem
zaczęli piłami rozcinać z góry do dołu ściany cerkwi i rozciągać je
sznurami. Około godziny trzeciej w nocy, skończywszy swą kainową pracę,
policja i robotnicy odjechali. […]


8 czerwca […] zaczęli walić cerkiew w Kryłowie. Walili ją kilka tygodni,
w trakcie tego mur, spadając, przygniótł jednego robotnika Polaka, który
burząc świątynię kpił i głośno pośpiewywał Hospody pomyłuj, podaj
Hospody. […]


Do wsi Przeorsk (powiat tomaszowski) 2 lipca przyjechał wicestarosta z
wójtem gminy Majdan Górny, obejrzeli cerkiew i zdecydowali o jej
zburzeniu, chociaż, jak opowiadają, wicestarosta powiedział, że cerkiew
pozostawią, jeżeli ludzie przejdą na katolicyzm. Gdy nikt nie chciał
zmienić wiary, to 4 lipca o godz. trzeciej rano przybyło 6 policjantów z
robotnikami, ale zbiegła się ludność i nie dał burzyć cerkwi. Wtedy wójt
pojechał do sąsiedniej wsi i przygonił jeszcze 33 robotników. Ale to nie
pomogło, chociaż policja biła ludzi. Wtedy Polacy pojechali do Tomaszowa
i, powróciwszy ze starostwa, oświadczyli prawosławnym, że cerkwi nie
będą burzyć, a przerobią na kościół, jeżeli 90 % prawosławnych zmieni
wiarę. Ale nikt nie przeszedł na katolicyzm. wtedy wcześnie rano (9
lipca) przyjechało do wsi 50 policjantów i wielu robotników. Policjanci
rozeszli się po wsi i nikogo nie wypuszczali z chat, a robotnicy w tym
czasie podpiłowali dzwonnicę i rozciągnęli hakami oraz zburzyli cerkiew.
Deski, belki i dzwony kazali przewieść na posterunek we wsi Majdan
Górny. […]


Źródło: B. Żukiw [Iwan Korowyćkyj], Nyszczennia cerkow na Chołmszczyni w
1938 r. z 25ilustracjami, Kraków 1940, s. 11-12, 16-18"

"Fragmenty interpelacji posła Dra Stefana Barana do Pana Prezesa Rady
Ministrów w sprawie zburzenia z polecenia starostów powiatowych 107
świątyń prawosławnych oraz spalenia w sposób zbrodniczy bez wykrycia
podpalaczy 3 świątyń prawosławnych w miesiącach czerwcu i lipcu 1938 r.
na terenie województwa lubelskiego, jakoteż prześladowania i karania na
podłożu wyznaniowo-religijnym duchowieństwa prawosławnego i wiernych na
terenie tegoż województwa

[…]
W międzyczasie […] położenie Autokefalnego Kościoła Prawosławnego, jego
duchowieństwa i wiernych na wspomnianym wyżej terenie jeszcze się
znacznie pogorszyło, bo już w ostatnich dniach po dzień 18 lipca 1938 r.
zaszły nowe liczne wypadki burzenia, świątyń prawosławnych, nawet w
szeroko znanych miejscowościach odpustowych, gdzie w czasie odpustu
zbierały się dziesiątki tysięcy wiernych prawosławnych, jak np. w
Turkowicach, pow. Hrubieszów, gdzie po rewindykacji wielkiego murowanego
klasztoru prawosławnego z licznymi budynkami wraz z cerkwią przed
kilkunastu laty, zburzono z polecenia starosty powiatowego w
Hrubieszowie w dniu 16 lipca 1938 r. bezpośrednio po odpuście w dniu 15
lipca br. kaplicę prawosławną, w której odbywały się nabożeństwa w
czasie odpustu, w której znajdował się cudowny obraz, a w pobliżu
cudowne źródło nad rzeką Huczwą. W tym samym dniu 16 lipca 1938 r.
zburzono w miasteczku Sawin, powiatu chełmskiego, z polecenia starosty
powiatowego w Chełmie, murowaną cerkiew prawosławną, zbudowaną w 1867 r.
Była to oficjalna cerkiew filialna, a duszpasterz tejże cerkwi ks.
mitrat Ksenofont Milkow (recte Mylko) pobierał dotację w kwocie 20 zł
miesięcznie i miał prawo prowadzenia ksiąg stanu cywilnego i nauczania
religii prawosławnej w szkole. Tego duszpasterza, usunięto i obecnie
jest on wikariuszem proboszcza parafii prawosławnej w Syczynie, pow.
Chełm. Prawosławną ludność w miasteczku Kawinie pozbawiono jej cerkwi
oraz jej duszpasterza. Powyższy cerkiew zburzono w krótki czas po jej
remoncie na wiosnę br., do którego to remontu prócz składek wiernych
przyczyniło się też i starostwo powiatowe w Chełmie kwotą 300 zł z
funduszów państwowych.

W dniach od 4 lipca do 7 lipca 1938 r. zburzono z polecenia starosty
powiatowego w Tomaszowie, Kazimierza Wielanowskiego, cerkiew prawosławną
w miasteczku Łaszczów, powiatu tomaszowskiego, pod osobistym
kierownictwem wójta gminy łaszczowskiej, Kazimierza Chmiela i przy
asyście licznego oddziału policji państwowej, uzbrojonej w karabiny,
najeżone bagnetami, pod dowództwem komendanta posterunku z Tyszowiec.
Burzenie tej wielkiej drewnianej, odremontowanej i odmalowanej w 1936 r.
kosztem przeszło 3.000 zł i będącej w dobrym stanie przeprowadzili
sprowadzeni robotnicy Polacy, którym płacono po 5 zł dziennie.

W poniedziałek 4 lipca 1938 r. rano zjawił się koło cerkwi w Łaszczowie
wójt gminy Kazimierz Chmiel w asyście licznego oddziału policji
państwowej z psem policyjnym oraz robotników Polaków z okolicznych
miejscowości i od razu przystąpiono do burzenia cerkwi, jedynej świątyni
prawosławnej na całą okolicę z kilkoma tysiącami wiernych prawosławnych.
Na widok burzenia cerkwi, zbiegła się pod cerkiew, w ilości kilkuset
ludzi, miejscowa ukraińska ludność prawosławna. Przybiegły małe dzieci,
przyszli i starcy nad grobem, zjawiła się młodzież, kobiety i mężczyźni.
Rozległ się straszny płacz i lament wśród zebranych prawosławnych.
Wówczas policja państwowa puściła psa swego na małe dzieci, a starszych
zaczęła bić pałkami gumowymi i okładać kolbami karabinów, starając się
odpędzić ich od cerkwi. Wielu ludzi wtedy pobito. Policja utworzyła
wówczas kordon wokół cerkwi i asystowała przez cały czas burzenia
cerkwi, trwający trzy dni.

Miejscowa ukraińska ludność prawosławna była oczywiście bezsilną wobec
licznego uzbrojonego oddziału policyjnego i tylko głośnym płaczem i
szlochaniem protestowała przeciw burzeniu swej cerkwi. (…) Na posterunek
policji sprowadzono […] miejscowych prawosławnych. straszono ich, że ich
się wysiedli, gdy nie zmienią wyznania i nie przejdą na
rzymsko-katolicyzm, grożąc przy tym karami administracyjnymi. […]

Na początku burzenia cerkwi w Łaszczowie sprowadzono pod bagnetami
policji [prawosławnego] ks. [Grzegorza] Pawłowskiego i wójt Chmiel
zażądał od niego, by wyniósł z cerkwi Przenajświętszy Sakrament. W
asyście policji, uzbrojonej w karabiny z najeżonymi bagnetami, wszedł do
cerkwi ks. Pawlowski. Policja zbliżyła się do wielkiego ołtarza, a z nią
i wójt Chmiel w kapeluszu na głowie, którego cały czas swej bytności w
cerkwi nie zdejmował, chcąc w ten sposób pokazać publicznie pogardę dla
prawosławnej religii. Policja groziła ks. Pawłowskiemu, że gdy nie
wyniesie Przenajświętszego Sakramentu, to natychmiast odstawi go do
więzienia Sądu Okręgowego w Zamościu do dyspozycji tamtejszego
prokuratora. Pod groźbą tą ks. Pawłowski wyniósł Przenajśw.[iętszy}
Sakrament z cerkwi oraz antymins (relikwie święte).

Cerkiew w Łaszczowie zburzono doszczętnie; część materiału wójt Chmiel
sprzedał miejscowym i okolicznym Polakom, resztę złożono i przeznaczono
na sprzedaż. […]

Podtrzymując w całości wszystkie moje wnioski pod adresem Rządu, zawarte
w końcu mej wyżej cytowanej interpelacji z 6 lipca 1938 r., zapytuję:

1) Czy Rząd zechce zbadać wszystkie wyżej przeze mnie naprowadzone
fakty, odnoszące się do zburzenia oraz palenia świątyń prawosławnych,
wyliczonych w mej interpelacji […].

4) Czym wreszcie usprawiedliwia Rząd masowe burzenie świątyń
prawosławnych z polecenia władzy państwowej i w jakim to się stało celu
i czy zechce wynagrodzić szkody powstałe wskutek powyższych zarządzeń
władzy.

Warszawa, dnia 21 lipca 1938 r.

Interpelant:
Dr. Stefan Baran, Poseł na Sejm

Źródło: Cerkiew prawosławna na Chełmszczyźnie. Przemówienia i
interpelacje posłów i senatorów ukraińskich w Sejmie i Senacie, Lwów
1938, s. 39-42, 53-54."
Heraklit
2011-06-29 10:30:21 UTC
Permalink
Był sobie taki dzień: 23 czerwiec (czwartek), gdy o godzinie 20:22
Post by Gienek
Najbardziej spektakularnym i brutalnym momentem akcji
polonizacyjno-rewindykacyjnej było burzenie cerkwi późną wiosną i latem
1938 r., gdy nabrała ona charakteru otwartej walki z prawosławiem.
Oficjalnym powodem wyburzania było usunięcie zbędnych, niszczejących
cerkwi, znajdujących się w miejscowościach, gdzie nie ma prawosławnych.
W rzeczywistości administracji państwowej chodziło o ograniczenie liczby
placówek duszpasterskich Kościoła prawosławnego oraz o zlikwidowanie
nieczynnych świątyń, których otwarcia domagali się prawosławni. Jak
podkreśla wybitna znawczyni dziejów prawosławia w okresie
międzywojennym, Mirosława Papierzyńska-Turek: W burzeniu nie
przestrzegano żadnych zasad ani ustaleń. Burzono wszystko, co wydawało
się władzom zbędne, zachowując Kościołowi prawosławnemu jedynie
bezwzględne minimum.
nie podałeś kontekstu do tego tekstu, a sprawa "cerkwi" w Polsce ma
swoje korzenie już w czasach zaboru rosyjskiego.
--
Pozdrawiam,

Post stworzono 2011-06-29 12:26:38
Gienek
2011-07-01 18:08:33 UTC
Permalink
Post by Heraklit
nie podałeś kontekstu do tego tekstu,
Nie jestem księdzem aby wskazywać wiernym jedynie słuszny punkt widzenia.
Post by Heraklit
a sprawa "cerkwi" w Polsce ma
swoje korzenie już w czasach zaboru rosyjskiego.
Sprawa Cerkwi w Polsce ma swoje korzenie znacznie wcześniej niż w
czasach zaboru rosyjskiego. Wszystko zaczęło się w czasach Unii
Brzeskiej gdy jeden z królów Polski bezprawnie mianował (wyświęcił)
biskupów prawosławnych którzy chcieli sprzedać prawosławie pod wpływ
chciwego Watykanu.

Loading...